
Od 10 czerwca do 14 wyprawa w Bieszczady.Ostatni raz był w listopadzie.Bazą były Lutowiska. Już pierwszego dnia wędrówki dostaliśmy ostro w kość. Szliśmy z Bukowca do Grobu Hrabiny i dalej do źródeł Sanu. Niestety mam słaby charakter i dałem się przekonać na Opołonek i Kińczyk Bukowski.Wracaliśmy po zmroku bez szlaku.Była rzeźnia.Ale byłoi warto.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz